Blog ma być konkurencją dla faustokonkurencji (truuudne słuowo). Bo konkurencja dźwignią gospodarki jest. POZA TEM jest to spojrzenie na ulicę Ż. z zewnątrz, trzeźwym wzrokiem niezależnego obserwatora. Nieumaczanego w lokalne układy. Takiego prawie-ŻE-z-ramienia-OBWE.
Siedzimy z Mr. nad jakimś wyjątkowo nudnym projektem z instalacji. W tle szumi radio. W eter nadają właśnie dramatyczną relację o odkopaniu granatu z drugiej wojny i ewakuacji trzech domów oraz zbieracza złomu który znalazł się w okolicy. Mr. przerywa kreślenie i słucha z zainteresowaniem:
Mr: A w zeszłym tygodniu odkopali rakietę na śmietniku...
JA: Z drugiej wojny?
Mr: Niee, ktoś zostawił, nówka była
JA:Cholera, będę miał problemy
Mr:???
JA:Pewnie to ta moja była
Mr:Miałeś ...rakietę?
JA:Chopie... Cały zestaw.
Mr:eeee...
JA:a co?
Mr:jaja sobie robisz?
JA:gdzieżby...
[po chwili]
Mr:Ale żartowałeś z tą rakietą?
JA:A co żeś myślał, że rakietę miałem i w domu ją trzymałem
Mr (z pretensją w głosie):Ej, albo traktujemy się poważnie, albo sobie jaja z siebie robimy!
[po upływie kilku sennych minut]
Mr:Po Tobie to nie wiadomo czego się można spodziewać, więc się nie dziw...
---
buhahaha:D